I my bywamy jesieniarzami

Jesień w tym roku nie rozpieszcza. Chociaż jesień jest naszą ulubioną porą roku, tym razem wyjątkowo różni się od wszystkich poprzednich. Jest bardziej ponura, i to nie w ten piękny, mroczny sposób, jako jesienne oblicze natury; z bardziej przyziemnych powodów jest mniej przyjemna, niż w ubiegłych latach, czego wszyscy doświadczamy. Trzeba się jednak ratować i trudne okoliczności przekuć w coś miłego, jak tylko się da. Stąd też u nas ostatnio goszczą klimaty iście jesieniarskie. Kocyki, świeczki, obowiązkowy kubek kakao. No i oczywiście nadrabiamy czytanko 😀 Zobaczcie, jak radzimy sobie z niesprzyjającą jesienną aurą.

Marek u nas nad rozlewiskiem

W ostatnim czasie mało co nastraja optymistycznie. Poziom endorfin spada na łeb na szyję. Kiedy tylko się da, staramy się zapewnić sobie ich zastrzyk, wychodząc w teren na zdjęcia i obserwacje. Pogoda kaprysi strasznie, wobec czego nie jest nam to dane tak często, jak byśmy chcieli. Ale kiedy już słońce się nieco do nas uśmiechnie, choćby i zza chmur, możemy cieszyć się tym, w jak pięknym i bogatym przyrodniczo miejscu mieszkamy. W dodatku nasza rzeka wylała bardzo obficie, rozlewisko jest jeszcze większe niż to, jakim cieszyliśmy się pod koniec lata. Gatunków ptaków wodnych jest już oczywiście mniej, ale za to możemy cieszyć oczy przelotami czapli nisko nad wodą, czy rodzinnymi wycieczkami, perkozków, łabędzi i kokoszek. A ostatnio nawet, ku naszemu ogromnemu zdziwieniu, tuż przy rozlewisku zobaczyliśmy ślady samotnego jelenia. To ewenement, bo u nas jeszcze nie widzieliśmy ich nigdy (a Marek mieszka tu całe życie), ani nie znamy nikogo, kto by je tu widział. Jesteśmy ciekawi, jakich jeszcze gości przyciągnie rozlewisko i z pewnością będziemy to sprawdzać.

Tropy jelenia przy rozlewisku

Ale żeby nie było; to w ostatnim czasie praktycznie jedyna nasza aktywność poza domem. Już nieraz rozmawialiśmy o tym, że w tym roku najchętniej zapadlibyśmy w zimowy sen 😉 moc przyciągania łóżka wybiła poza skalę. Przez chwilę z tym walczyliśmy, ale w końcu postanowiliśmy się poddać (w końcu to też naturalne), dołożyliśmy kocy i poduszek, tworząc sobie prawdziwie jesieniarską bazę. Tak, staramy się jakkolwiek to wykorzystać produktywnie, sporo czasu poświęcamy więc na nadrabianie filmów przyrodniczych, a ostatnio zaczęliśmy się w końcu uczyć rozpoznawania ptasich głosów 🙂 Na razie to dla nas wciąż terra incognita, ale w końcu do wiosny daleko.. zanim wyjdziemy spod tych kocy, to tego i owego się z pewnością nauczymy.

To, co ostatnio absorbuje nas bardzo, to książki. Wielkim pozytywem tej całej sytuacji jest fakt, że mamy dużo czasu na czytanie. Jak najbardziej, jak zwykle dominuje literatura ptasia i przyrodnicza, ale sporo jest też innych motywów – książki muzyczne, popularnonaukowe, dokumentyalne, a nawet książki motywacyjne i rozwojowe. Bardzo się wkręcamy w mindfullness i coraz więcej o tym czytamy. W takim czasie jak ten to cudowny balsam dla duszy.

Idealny zestaw jesieniarza – krążki, książki, kawka

Literatura muzyczna jakkolwiek ratuje nas przed smutkiem związanym z brakiem koncertów. Dla nas to była (i mamy nadzieję że nadal będzie) ogromnie ważna część życia; coś, co łączyło nas z przyjaciółmi, napędzało do podróżowania, dawało potężnego kopa energii i zawsze było wielką przyjemnością. Ale teraz musimy się zadowolić słuchaniem muzyki i w domu i czytaniem, jak chociażby książki o zespole, który stworzył najlepszy w historii album muzyczny na październik 😉

Oprócz tego rozmawiając wiele o tym, jak jeszcze uprzyjemnić sobie ten wyjątkowo nieprzyjazny jesienny czas, zdaliśmy sobie sprawę, jak wielką magię mają codzienne rytuały. Na pierwszy rzut w codziennych czarach poszła oczywiście nasza ulubiona magia ognia – do użytku domowego rzecz jasna rzadnych ognisk nie będzie 😀 ale świeczki już tak. Zadbaliśmy o naturalne, piękne świeczki z wosku pszczelego (ten zapach prócz oczywistych walorów, dodatkowo kojarzy nam się niezmiernie miło; nasz najlepszy przyjaciel jest pszczelarzem) i odpowiednią oprawę do naszego magicznego, domowego ognia – zrobiony specjalnie dla nas świecznik z dębu i mahoniu przez bardzo zdolnego, obdarzonego wielką pasją do tego co robi stolarza.

Świeczka z naturalnego wosku pszczelego

Nawet najdrobniejsze sposoby na zadbanie o siebie, poprawienie sobie nastroju, umilenie sobie czasu wolnego czy poświęcanego na obowiązki naprawdę działa. Podchodziliśmy do tego naprawdę sceptycznie, ale okazało się, że te małe przyjemności składają się na to, że dzień ogólnei staje się lepszy. Ostatnio coraz częściej staramy się rozpocząć ciemne i zimne poranki wypijaną na spokojnie kawą z czekoladą przy blasku świec. Kiedy udaje nam się pokonać wewnętrznego leniucha i wstać chwilę wcześniej, dzień naprawdę zaczyna się dużo lepiej. I dużo spokojniej, bez takiego pośpiechu. W sumie bycie jesieniarzem nie jest takie złe 😉

Czapla nad rozlewiskiem

Nie osiadamy jednak pod tym kocem na dobre! Już lada chwila wracamy na Bagno 🙂 wybieramy się znowu na Stację Obrączkowania Ptaków Rakutowskie – na krótko, ale zawsze coś. Jesienne migracje trwają w najlepsze, mamy nadzieję na bardzo ciekawe gatunki w sieciach 🙂 plus październikowy biwak dobrze nam zrobi, naładujemy trochę baterie i nabierzemy nowych sił. Ponura jesień ponurą jesienią, ale robienie tego co się kocha, niezmiennie dodaje energii. Jak wrócimy, to opowiemy jak było!

Magda

Leśny wędrowiec, tropiciel leśnych tajemnic, poszukiwacz nowych ścieżek i znaków od leśnych panów. W lesie najbardziej ciekawi mnie to, co kryją mroki lasu i co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Uwielbiam wszelką twórczość inspirowaną lasem, szczególnie jego mrocznym obliczem - zwłaszcza muzykę i rysunek. W lesie odpoczywam i czuję się jak w domu.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *