Rok dzikiego życia

Powrót do natury. Wieś, przyroda, dzikie zwierzęta, a obok człowiek z krwi i kości. Prawdziwe życie, proste i zgodne z naturą każdego z nas. Takie jakie chcemy. Minął rok, który upłynął pod znakiem fotografii przyrodniczej, i wspólnego dążenia do dzikości i prostoty. Dla Marka to rok z aparatem, dla mnie rok życia na wsi. Rok drogi do natury – tej wokół nas, i tej wewnętrznej.

My po roku życia blisko natury

„Czy trend powrotu do natury, a zwłaszcza do lasu, rzeczywiście należy oceniać pozytywnie w każdym przypadku? A może pojawia się w nim rosnąca chęć ucieczki od rzeczywistości coraz większych grup, które w czasie wolnym nie chcą już słyszeć o polityce czy destrukcji środowiska, a zamiast tego szukają nieskalanego świata, który chyba jednak w ogóle nie istnieje?”

„Dotknij, poczuj, zobacz”, Peter Wohlleben

Marek mieszka na wsi całe życie. Swoją wieś i najbliższe okolice zaczął odkrywać na nowo, od kiedy zdecydował się spełnić swoje marzenie i kupić aparat (w czym zresztą bardzo mu kibicowałam). Zbiegło się to w czasie z tym, że do swojego świata zaczął wprowadzać mnie. Tym samym, od końca ubiegłej wiosny tę niezliczoną ilość ptaków, bliską obecność rozmaitych ssaków i bardzo dużą różnorodność tutejszych roślin zaczęliśmy odkrywać tak naprawdę razem.

„Czyń wedle swojej woli niechaj będzie całym prawem.”

„Liber Al vel Legis”, Aleister Crowley
Na łonie natury czuję się jak w domu

Bardzo mocno wierzę w to, że jeśli postępuje się zgodnie ze swoją prawdziwą wolą i słucha się siebie, to życie samo kieruje na właściwe tory; stwarza okazje i daje możliwości. I tylko od nas samych wówczas zależy, czy z tego skorzystamy, czy nie. Często jest tak, że się czegoś bardzo chce, ale tylko w teorii – kiedy naprawdę pojawia się okazja, by urzeczywistnić marzenia, często strach przed zmianą czy niepowodzeniem blokuje przed podjęciem ryzyka.

A ja jestem przekonana, że takie rzeczy to są właśnie te prezenty od losu, które możemy przyjąć lub nie. Odkąd nabrałam takiego przekonania, przyjmuję wszystko, co daje mi los. I jak na razie widzę jasno jak na dłoni, że dzięki temu trafiłam na swoją drogę do szczęścia.

Dla nas obojga ostatni rok był czasem „powrotu do natury”. Przede wszystkim, do własnej natury. Jedno i drugie przedtem żyło w cieniu lasu i blisko leśnych stworzeń, ale zablokowanie własnej natury nie pozwalało tak naprawdę w pełni połączyć się z otaczającą naturą i czerpać z tej więzi korzyści.

„Podobnie jak większość ludzi znajduję w sobie pociąg zarówno do wznioślejszego czy duchowego życia, jak i do sfery prymitywnej i dzikiej, lecz obie jednakowo poważam. Kocham dzikość nie mniej niż dobro.”

„Walden, czyli życie w lesie”, Hanry David Thoreau
Zawsze dziko i zawsze razem

Od paru lat narastało we mnie poczucie, że ja pasuję zupełnie gdzie indziej. Zaczęło to do mnie docierać, odkąd zaczęłam regularnie chodzić do lasu. W końcu utwierdziłam się w tym z całą pewnością – ja muszę żyć bliżej natury. Nie byłam tylko pewna – czy kieruje mną potrzeba ucieczki do natury, czy nie jest to próba ucieczki przed samą sobą.

„Większość ludzi prowadzi życie w cichej rozpaczy. To, co nazywa się rezygnacją, jest usankcjonowaną rozpaczą. Ze zrozpaczonego miasta człowiek udaje się na zrozpaczoną wieś.”

„Walden, czyli życie w lesie”, Henry David Thoreau

Bardzo dużo wtedy „rozmawiałam” ze sobą i wsłuchiwałam się w siebie, upewniając się, czy to co czuję, jest prawdą pochodzącą ze mnie, a nie jakimś przekonaniem zaszczepionym z zewnątrz. Musiałam być pewna, że porzucenie miasta na rzecz wsi, gdzie ja pochodzę z miasta, wychowałam się w mieście i całe życie mieszkałam tylko i wyłącznie w miastach, jest głosem mojej natury, a nie jakąś mrzonką podyktowaną na przykład tym, że patrzę na innych ludzi i chcę tak, jak oni. Długo myślałam i nabrałam pewności – tak, słyszę w sercu wezwanie. I na nie odpowiem. Przeprowadziłam się na wieś.

Nasza pierwsza wspólna zima na wsi

Bez reszty pochłonęło mnie obserwowanie otaczającego mnie świata. Byłam urzeczona i zachwycona jego pięknem. W szczególności tym, jakie wszystko jest żywe – w przeciwieństwie do martwego miasta. Las żyje nawet w środku zimy – nie wszystkie zwierzęta śpią, nie wszystkie ptaki odleciały. To zimą najwięcej nasze oczy cieszył kolorowy zimorodek. Zimą poznawaliśmy leśne i bagienne ścieżki, które w wiosennym rozkwicie kryją się w gęstwinie i pozostają niezauważone. Dzięki temu dziś umiemy bez trudu odnaleźć magiczne miejsca, do których drzwi ukryte są w zielonym gąszczu, a które są przepiękne w wiosennej odsłonie. Niedawno w jednym z takich miejsc czułam się zupełnie jak w książkowym Tajemniczym Ogrodzie.

Najwięcej czasu w terenie spędzaliśmy z Markiem razem, ale zwłaszcza samotne spacery dały mi mnóstwo nowych emocji i niewiarygodne, nieznane mi do tej pory uczucie wolności. Ilekroć wkraczałam do świata, gdzie wokół nie było żadnych ludzi, tylko ja i dzika przyroda – odkrywałam siebie na nowo. Odżywałam, nabierałam sił. Czułam się jak w czasie rekonwalescencji po bardzo długiej chorobie. W środku zimy czułam, jak rozkwitam zupełnie jak rośliny ożywające na wiosnę po zimowym uśpieniu. Odżywałam po bardzo długiej zimie w swoim życiu.

„Bardziej aniżeli miłości, pieniędzy, bardziej aniżeli sławy łaknę prawdy. Zaproszono mnie do stołu, przy którym uniżona służba podawała obfite potrawy i nalewała w kielichy wina, lecz brakowało tam szczerości i prawdy, przeto odszedłem głodny z niegościnnego domu. Gościnność miała temperaturę lodów”

„Walden, czyli życie w lesie”, Henry David Thoreau
Nowy rok, nowe plany i marzenia

Szczerość i prawda. Taka esencja natury; to co najlepsze można w niej znaleźć i czego można od niej się uczyć. Ludzkie serce tym karmione, bije w piersi szczęśliwego człowieka. Cały poprzedni rok życia był czasem odkrywania prawdy i nauki szczerości wobec siebie i świata, który bardzo przybliżył nas do natury, w pełnym tego słowa znaczeniu. Oboje jesteśmy pewni, że był to czas, w którym szukaliśmy właściwej ścieżki i na nią trafiliśmy. Jest nam dobrze, bo żyjemy prostym, prawdziwym życiem, w którym nie ma grama fałszu i cienia iluzji. Teraz tylko tak dalej, przed siebie. I wciąż ramię w ramię.

Magda

Leśny wędrowiec, tropiciel leśnych tajemnic, poszukiwacz nowych ścieżek i znaków od leśnych panów. W lesie najbardziej ciekawi mnie to, co kryją mroki lasu i co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Uwielbiam wszelką twórczość inspirowaną lasem, szczególnie jego mrocznym obliczem - zwłaszcza muzykę i rysunek. W lesie odpoczywam i czuję się jak w domu.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Józek z Bagien pisze:

    No i gidddd !
    👊💪🤠

  2. eMKa pisze:

    Trafiłam tu przypadkiem dziś rano….Trafiłam do zupełnie innego świata…Trafiłam i zwyczajnie nie mogę/ nie chcę się oderwać. Podziwiam niezwykłe fotografie, przepiękne rysunki, ale przede wszystkim podziwiam Ciebie, Dzika Madziu. Od zawsze wiedziałam, że drzemie w Tobie ogromna siła i głęboko wierzyłam, że odpowiednio ją wykorzystasz i odnajdziesz siebie. Z Twoją mądrością, wrażliwością i wewnętrznym pięknem nie mogło być inaczej.
    Dziękuję, że dzielisz się tym pięknem z innymi! Pobyt na Twoim/ Waszym blogu dostarczył mi wielu emocji.
    Będę śledzić Wasze dzikie przygody z zapartym tchem i kibicuję Wam z całego serca!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *