Dzika Kobieta

Dzień Kobiet. Święto, które zawsze mnie dziwiło, w dzisiejszych czasach bardzo łatwo się w tym wszystkim pogubić. Co tak właściwie jest świętowane? Rola społeczna, fizjonomia, równość wobec mężczyzn? Nic z tego nie rozumiałam od dnia, w którym pierwszy raz dostałam kwiatka 8 marca. Za co ten kwiatek? Za to, że w ogóle istnieję, czy może symbol przypominający o tym, czego się ode mnie oczekuje? Zawsze czułam się dziwnie. W tym roku po raz pierwszy jest inaczej, bo wiem, co świętuję – tak, ja sama dla siebie. Bo zrozumiałam, że to ja decyduję o tym, co dla mnie znaczy Dzień Kobiet.

Być kobietą – co to znaczy? Czym są te atrybuty kobiecości, na czym polega bycie kobietą? Czy to jest jakaś rola do spełnienia? Ja jako kobieta z tymi pytaniami zmagałam się od lat nastoletnich (a i wcześniej były przebłyski) i przez cały ten czas wielokrotnie wydawało mi się, że znalazłam odpowiedź. Okazywało się to bzdurne i zmieniałam zdanie, aż w końcu dotarło do mnie, że takie podejście do tematu jest odgórnie skazane na porażkę. Bo ja szukałam odpowiedzi na zewnątrz; a odpowiedź była we mnie.

Zawsze ktoś miał coś do powiedzenia – wróć, do narzucenia – mi jako dziewczynce/dziewczynie/kobiecie. Że dziewczynki nie biegają ze zdartymi kolanami i łokciami jak podwórkowe łobuzy i nie skaczą po drzewach jak małpiszony, że młodej dziewczynie „nie wypada” robić całej długiej listy rzeczy, że kobieta powinna być ustatkowana i poważna, być prawdziwą panią domu. I masę innych ram i schematów.

Kobiecość jest z natury dzika

Świetnie, tylko że to wszystko, to kompletnie nie ja. I to nigdy nie byłam ja. Całe otoczenie kładło mi do głowy schematy i obrazy oczekiwań wobec kobiet na różnych etapach życia, które były mi totalnie obce. A przecież ja też jestem kobietą… tyle że inną. I dopiero od niedawna tak naprawdę rozumiem, że mam do tego prawo i nie jest to niczym złym.

Czułam się zagubiona, próbowałam sprostać stawianym przede mną oczekiwaniom i wpasować się we wzorce. Każdy, kto widział na oczy zabawkę dla malutkich dzieci z otworami o różnych kształtach, do których należy wrzucać pasujące kształtem klocki wie, że po prostu jak nie pasuje to nie wejdzie i koniec. I ja tak się omal nie połamałam, próbując na siłę przybrać „właściwy” kształt. Nie rozumiałam, że przecież nie muszę.

Długie lata zajęło mi pojęcie, że nic nie muszę. Nie muszę być matką, nie muszę być kobietą sukcesu, nie muszę być modna ani nowoczesna. Nie muszę „spoważnieć” ani zrobić sobie paznokci. To ode mnie, tylko i wyłącznie ode mnie zależy, czy będę się czuć szczęśliwa i spełniona jako kobieta. Nie od otoczenia i tego, co mi próbuje narzucić.

Rola kobiety jest taka, jaką sama sobie wyznaczy

To samo dotyczy związków. Zrozumiałam, że dobre w związku jest to, co odpowiada obojgu partnerom, a nie to, co chce się mi wmówić jako wzorzec. Jeśli ja czuję się z czymś dobrze, to znaczy, że to jest dla mnie dobre. Lubię tradycyjny podział ról w związku i nie widzę potrzeby, żebym koniecznie na siłę ja również musiała „nosić spodnie” w związku, kiedy mi się po prostu nie chce. Przeciwnie; lubię, gdy ściągana jest ze mnie zbędna odpowiedzialność, która jest mi balastem. Lubię czasem być traktowana jak dzieciak, lubię jak stery trzyma mężczyzna. Ale czy to znaczy, że jestem nieporadna lub uzależniona? Nie, bo granice są moim wyborem i moją decyzją. I bardzo daleko mi do słabego, kruchego zwierzątka. Gdy sytuacja tego wymaga, potrafię być dla mężczyzny pewnym oparciem i siłą na której może polegać. I jeśli tylko trzeba, to walczę o wszystko; ramię w ramię, na równi.

Lubię siebie. Lubię to, że jestem dużym dzieckiem, że w wielu aspektach jestem straszną chłopaczarą, ale w pewnych sferach życia jestem stuprocentową kobietą i potrafię się tym bawić i cieszyć. Mam w sobie stronę łagodną i uległą, mam i taką z ostrymi zębami i szponami. Cieszy mnie to ogromnie, że w pełni się akceptuję i kocham siebie. Bez problemu mogę z dumą spojrzeć sobie w oczy w lustrze, bo żyję w zgodzie ze sobą. I tym jest moja kobiecość.

Dzień Kobiet – święto wolności

Dzień Kobiet dla mnie jest świętem prawa do decydowania o sobie. Prawa wyboru ścieżki życia, prawa do popełniania błędów, prawa do sięgania po swoje szczęście i prawa do zmieniania zdania. Prawa do wolności – wyboru, decyzji, pomysłu na życie.

Ta wolność to bardzo trudna sprawa. Kobietę zniewala bardzo wiele czynników zewnętrznych i czeka na nią mnóstwo ram, w które na różnych etapach inni będą chcieli ją wpychać. Kobieta nie pasująca do żadnych bywa odbierana przez otoczenie jako niedojrzała, niepoważna albo po prostu głupia. Zauważcie proszę, z jaką łatwością się komentuje i osądza inne kobiety. Zwłaszcza lekką ręką przychodzi to innym paniom. Metkujemy, przylepiamy łatki, wpychamy do szufladek… ta jest taka, tamta owaka, a jak nie da się nigdzie przyporządkować, to coś z nią pewnie nie tak.

Otóż spieszę donieść, że wymyśliłam na tę okazję własną szufladkę, w której mogę zaszufladkować te wszystkie „niepasujące” nigdzie, wyłamujące się ze schematów i poza ramy. To jest szufladka z Dzikimi Kobietami. I tam są wszystkie te niezwykłe, wolne, posłuszne tylko samym sobie i cieszące się swoją kobiecością. I nikt im nie będzie mówił, jak mają to rozumieć, jak mają siebie postrzegać, co jest dla nich dobre a co nie. Ani wojujące feministki, ani stetryczali faceci. Nikt. I ja takie znam, i sama się taką czuję.

Dzika kobieta – instrukcja obsługi

Zatem, śmiało, otwórz drzwi przede mną jeśli akurat możesz. Proszę, pozwól mi ponieść bagaże (a już zwłaszcza moje własne), jeśli mówię, że starczy mi sił i mogę. Nie tłumacz mi, że przecież kobiety lubią wino, tylko podaj mi browara, skoro tak wolę. Nie krępuj się, swobodnie rzuć żart o miejscu kobiet w kuchni, bo szczęśliwie mam tyle dystansu, że potrafię się śmiać ze wszystkiego, w tym z siebie. Proszę, zachowuj się swobodnie i traktuj mnie normalnie, a ja obiecuję to samo. To tak się buduje przyjaźnie, zdrowe relacje które dają mnóstwo dobrej energii.

W końcu przede wszystkim jesteśmy ludźmi, tak po prostu. I całe powyższe prośby adresuję tak samo do mężczyzn, jak do kobiet. Dokładnie tak. I na tym polega wolność i równość. Na traktowaniu się nawzajem z szacunkiem, ale przede wszystkim z wielką wyrozumiałością i życzliwością, a nie przez pryzmat płci. Tak też robią Dzikie Kobiety, bo doskonale znają swoją wartość i siłę, nie trzeba o niczym zapewniać ani niczego udowadniać.

Jeśli jeszcze kiedykolwiek dostanę kwiatka 8 marca, to przyjmę go już nie z konsternacją, a jako miły gest. Bo przecież w końcu mam co świętować. Świętuję bycie mną.

Magda

Leśny wędrowiec, tropiciel leśnych tajemnic, poszukiwacz nowych ścieżek i znaków od leśnych panów. W lesie najbardziej ciekawi mnie to, co kryją mroki lasu i co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Uwielbiam wszelką twórczość inspirowaną lasem, szczególnie jego mrocznym obliczem - zwłaszcza muzykę i rysunek. W lesie odpoczywam i czuję się jak w domu.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Agnes pisze:

    Bardzo ciekawe myśli i spostrzeżenia.Najważniejsze , to być sobą i umieć znaleźć w tym szczęście ☺❤.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *